OSTERWA (Słowacja)
Trasa niedługa i mało męcząca. Od Szczyrbskiego Plesa, nad którym warto przystanąć na chwilę, podążamy leśną ścieżką łagodnie wznoszącą się ku górze. Co jakiś cza między drzewami wyłaniają się ściany Osterwy z Ihlą i koryto Doliny Mięguszowieckiej. Nad Popradzkim Stawem rewelacyjne widoki. Stąd najtrudniejsze półtoragodzinne podejście na Osterwę, ale droga tnie zbocze wieloma zakosami, więc łatwiej znieść trudy wspinaczki, za to pejzaże wyśmienite! Po wynurzeniu się z lasu idziemy cały czas kamienną ścieżką wśród kosówki. Z Osterwy w kierunku Stawu Batyżowieckiego magistrala łagodnie okrąża Stwolską Dolinę i Kończystą. Nad stawem w Rezerwacie Dolina Batyżowiecka przepyszne widoki na Gerlachowskie Wieże, Kończystą i Batyżowiecki Szczyt. Powrót żółtym szlakiem w dół do Wyżnich Hagów początkowo wśród kosodrzewiny, później lasem.
(7 godzin + odpoczynki i dojazd)
Szczyrbskie Pleso (czerwony) Popradzki Staw 100 minut
Popradzki Staw (czerwony) Osterwa 105 minut
Osterwa (czerwony) (Tatrzańską Magistralą) Batyżowiecki Staw 100 minut
Batyżowiecki Staw (żółty) Wyżnie Hagi 115 minut
SPRAWOZDANIE I FOTKI Z WYCIECZKI
Opalenizna rodem z pieca kaflowego… 🙂
Wycieczka na Osterwę
lolonie kolonie letnie kolonie dla dzieci kolonie w górach
Słońce otuliło nas swoimi
promieniami i od razu powróciły
nam chęci do życia
i zdobywania tego, co
najpiękniejsze naszych Tatr!
W oczach wszystkich kolonistów
było widać zapał oraz zacięcie do pokonywania swoich lęków i słabości. Nad Popradzkim Stawem poiliśmy
wzrok błogosławionymi szczytami.
Podobno najlepiej smakuje to,
co zakazane, takiego zdania
na pewno był mężczyzna, który
łowił ryby nad stawem
w parku narodowym 😀
Zaczęło się, wszystkie rozmowy
ucichły, było tylko słychać stukot
kijków trekkingowych i ciężkie
oddychanie kolonistów.
kolonie górskie obozy obozy dla dzieci obozy letnie
Po niektórych było widać, że ich
kalendarz w Warszawie nie pęka
w szwach od zapisów na zajęcia
fizyczne, lecz nikt się nie poddawał
i dzielnie brnęliśmy okiełznać
pierwszy szczyt na tym turnusie.
Już podchodząc czuliśmy silniejsze
podmuchy wiatru, ale jednak
nie zakładaliśmy bluz, bo słońce
też nie dawało o sobie zapomnieć.
Jeszcze jeden duży krok i jesteśmy.
Przełęcz pod Osterwą została
zdobyta. Uśmiech nie schodził mi
z twarzy, czekałem rok, aby znowu
powrócić w Tatry zdobywając
kolejne szczyty, przełęcze, granie.
Potężne masywy Słowackich Tatr
zostały upiększone przez moją
skromną osobę i rudego Mariana 😀
obozy w górach obozy górskie kolonie kolonie i obozy
Na górze był spory wiatr, więc
nie mogliśmy zbyt długo
posiedzieć, bo szynka i masło
nam uciekały z kanapek.
Wiatr był tak porywisty, że wydawało
mi się, że słyszę co mówią do siebie
Popaprańcy, którzy w tym momencie
wspinali się na Rysy. Naprawdę
żałowałem, że nie mogłem z nimi
pójść. Rysy nie zając, nie uciekną 😉
Przebierając nogami dotarliśmy
pod masyw najwyższej góry w
całych Tatrach, czyli Gerlacha.
Otulił nas swym ogromem
i powagą. Szybka kanapka
i już musieliśmy zmykać 🙁
Kilka osób wróciło bardzo obolałych.
Nie mówię tu o zmęczeniu
fizycznym, lecz o opaleniźnie rodem
z pieca kaflowego 😛
Wycieczka ta należała do jak najbardziej do udanych, słońce w końcu się do nas uśmiechnęło po paru beznadziejnych, szarych, deszczowych dniach. Koloniści się bardzo dobrze spisali, nikt nie odstępował od grupy. Wydaje mi się, że mogę wypowiedzieć się w imieniu wszystkich osób, że wycieczka była piękna, majestatyczna, niepowtarzalna, i bardzo wietrzna 😀 Jak najwięcej tak wspaniałych wycieczek 🙂
autor: Marcin vel Kamelek

 



Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close