KOZIA PRZEŁĘCZ ZADNI GRANAT
Wycieczka długa i bardzo trudna technicznie. Teren urozmaicony, początkowo las, kosówka, kamienie, bywa ślisko na drodze na Boczań, wystające niewielkie kamienie, o które łatwo się potknąć. Stopniowo kosówka od schroniska w kierunku Czarnego Stawu i kamienne płyty. Na podejściu do Koziej Dolinki śliski odcinek wspinaczki skalnej, później zakosami pod górę, łańcuchy i wspinaczka po śliskich skałach do Koziej Przełęczy. Może się zdarzyć śnieg nawet latem. Niezwykle trudny odcinek od Koziej Przełęczy na Kozi Wierch, przepaście, trudna wspinaczka, bardzo ślisko, kominki, mnóstwo łańcuchów i klamer, drabinki, podejście forsujące. Odcinek z Przełączki nad Buczynową Dolinką Żlebem Kulczyńskiego bardzo niebezpieczny szczególnie dla schodzących, brak ubezpieczeń, ślisko i stromo, sypiący się piarg. Następnie kominek z łańcuchem i klamrami wyprowadzający do Zadniej Sieczkowej Przełączki. Zejście z Zadniego Granata po kamiennych stopniach, ślisko, niektóre kamienie się ruszają. Schodząc z Przełęczy między Kopami do Doliny Jaworzynka należy uważać na śliskie skałki na całym odcinku. Wycieczka przepyszna, szczególnie dla żadnych atrakcji wspinaczkowych, znakomite widoki, wspaniała rzeźba terenu.
(10 godzin 45 minut + odpoczynki i dojazd)
Kuźnice (niebieski) (przez Boczań) schronisko Murowaniec 120 minut
schronisko Murowaniec
(niebieski) Czarny Staw Gąsienicowy 30 minut
Czarny Staw Gąsienicowy
(niebieski/żółty) (przez kozią Dolinkę) Kozia Przełęcz 90 minut
Kozia Przełęcz
(czerwony) Kozi Wierch 90 minut
Kozi Wierch (czerwony) (przez Buczynową Strażnicę i Przełączkę nad Buczynową Dolinką) Zadni Granat 90 minut
Zadni Granat (zielony/żółty) (przez Kozią Dolinkę) Zmarzły Staw 80 minut
Zmarzły Staw
(żółty/niebieski) schronisko Murowaniec 50 minut
schronisko Murowaniec
(niebieski/żółty) (przez Dolinę Jaworzynka) Kuźnice 95 minut
SPRAWOZDANIE I FOTKI Z WYCIECZKI
Tatry to nieujarzmiona potęga, ponadczasowa przestrzeń,
najpiękniejszy poemat, moja miłość…

Wycieczka na Kozią Przełęcz i Zadni Granat
Ruszyliśmy ku Wysokim Kolosom,
by zatańcować z Wielkim Kozim
Księciem po raz trzeci w tym roku 🙂
Oddając się w pełni melodii
granitowych harf pląsaliśmy
ku skalistej przełęczy usianej
stalowymi pnączami…
Jeszcze kilka piruetów i chłodna
czeluść wessała nas do swojego
ciemnego wnętrza.
Tutaj Orla Perć powiedziała nam
„dzień dobry” zapraszając do
okiełznania swych dzikich
skalnych mustangów.
Ten magiczny trakt jest symbolem
Popaprańców, to tutaj zaczęła się
nasza wielka przygoda, to dla
takich cudów warto żyć!
Ostra grań Kozich Czubów przeraziła
trójkę młodych turystów podążających
z trudem za nami. Poprosiwszy nas
o pomoc w kontynuacji wycieczki
z przerażeniem spoglądali
na ściany Koziego Brata.
Byli pełni podziwu dla naszej
najmłodszej wojowniczki Owieczki.
Jedna z pań spojrzawszy, jak
nasza 10-letnia Karolina przemyka
po skalnych ekspozycjach, ujęła to
w 3 słowach: „- ona jest zajebista! -”
Wspinaczka na Kozi Wierch to był
inny świat… świat, do którego zawsze
wracam z miłością, za każdym razem
dostrzegając w nim nowe piękno…
w ucieczce od zgiełku i trosk, zimna
śliska skała, moi Popaprańcy i ja…
Jak często będziemy zasiadali
jeszcze na tym tronie otoczeni
znakomitymi dziełami sztuki Bożej?
Dopóki jesteśmy razem, dopóki sił
nam wystarczy… do świata końca,
a może ciut dłużej!
W towarzystwie szmaragdowych
pięciu, a może sześciu oczek 😛
i kamiennych rzeźb sięgających sklepienia przemierzaliśmy
w kierunku Czarnych Ścian.
Na wąskiej krawędzi między Kozią
a Buczynową Dolinką, na granicy
między światem magii a światem
ze snów, między krainą mojej pasji
a krainą mojego spełnienia…
Jeden z najniebezpieczniejszych
odcinków Orlej Perci Żleb
Kulczyńskiego… wspaniały
test cierpliwości i wytrwałości,
koordynacji i spostrzegawczości…
śmierć dla niepokornych…
O tym marzy każdy hardcorowiec
kominek pod Zadnim Granatem 🙂
Świetna zabawa zarówno w dół jak
i w górę. Nasi popaprani wojacy
są w swoim żywiole 🙂
W tym czarującym miejscu
Orla Perć powiedziała nam:
„do widzenia”. Miejmy nadzieję,
że nie na długo, bo to tak silny
narkotyk, że uzależnia na całe życie…
Chwila westchnienia, ostatnie
spojrzenie na zacieniony gmach
Koziego Wierchu, ostatni podryw
granitowej orkiestry, jeszcze jeden
powiew pachnącego skalnymi
kwiatami wiatru…
Tatry to nieujarzmiona potęga,
ponadczasowa przestrzeń,
najpiękniejszy poemat,
nieodgadniona tajemnica, dopełnienie
wszelakiego piękna, najdoskonalszy
efekt kunsztu Boga… moja Miłość…
autor: Tatrzański Chochlik

 



Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close