Jałowiec - Mędralowa (trasa).
JAŁOWIEC MĘDRALOWA
trasa długa, polany, las, błotniste ścieżki, trochę podejścia pod górę
(8 godzin 15 minut + odpoczynki)
Zawoja Centrum (czerwony) Przysłop 45 minut
Przysłop
(żółty) (przez Kiczorę) Jałowiec 130 minut
Jałowiec
(żółty) Las Czerniawa 20 minut
Las Czerniawa
(zielony) Przełęcz Klekociny 30 minut
Przełęcz Klekociny
(zielony) Magurka 45 minut
Magurka
(zielony/czerwony) Mędralowa 25 minut
Mędralowa
(czerwony) (przez Halę Czarną) Fickowe Rozstaje 65 minut
Fickowe Rozstaje
(żółty) (przez Czatożę) Zawoja Widły 135 minut
SPRAWOZDANIE I FOTKI Z WYCIECZKI
MAGIA BESKIDZKIEJ KRAINY…

W tym roku postanowiliśmy zdobywać Jałowiec od strony Centrum, pokonując najpierw sporą część Pasma Jałowieckiego. Nasza droga w naturalny sposób musiała zatem prowadzić czerwonym szlakiem przez przysiółek i polanę o wdzięcznej nazwie Smyraki. Piękna pogoda i urocze słonko dodatkowo upiększały widoki na najbliższą okolicę, stanowiącą mieszankę lesistych pagórków, polanek i porozrzucanych w chaotyczny a zarazem urokliwy sposób domków.
Krajobraz zaburzały nieco słupy i linie wysokiego napięcia. To, co było bardzo istotnym elementem egzystencji tutejszych mieszkańców dla nas stanowiło pewną estetyczną niedogodność.
Wypocząwszy troszeczkę na sielankowych, smyraczanych łąkach, spoglądając od czasu do czasu w stronę „wymarłego schroniska”, ruszyliśmy w kierunku Przełęczy Przysłop. Stąd szlak czerwony prowadził w kierunku Suchej Beskidzkiej, my natomiast podążyliśmy szlakiem żółtym.
Był to odcinek stromego i stosunkowo męczącego podejścia. Nie trwało ono jednak, ku uciesze dzieci, zbyt długo i wkrótce stanęliśmy na grzbiecie Pasma Jałowieckiego, konkretnie na mierzącej nieco ponad 900 metrów „wzrostu” Kiczorze.
Pełnię blasku i urody ukazała nam panorama na dolną część Zawoi wijącą się w Dolinie Skawicy, ograniczoną po przeciwległej stronie znakomicie widocznym Pasmem Policy. Ten krajobraz miał nam od teraz towarzyszyć aż do zalesionego podejścia pod samą kopułę Jałowca.
Nieco bardziej w oddali majaczyły ciężkie zarysy Pasma Babiogórskiego. W tej chwili dzieliła nas od niego duża odległość, ale z każdym kolejnym krokiem, które wkrótce zaczęły nas nieść w kierunku Przełęczy Kolędówka, mieliśmy się tam nieco zbliżać. Tymczasem jednak czekał nas jeszcze dłuższy spacer łagodnym grzbietem Pasma Jałowieckiego będącego, de facto, częścią Beskidu Makowskiego.
Od Przełęczy Opaczne podejście ponownie stało się cięższe. Nieco ulgi przynosił towarzyszący nam, piękny beskidzki las, który skutecznie chronił przed wyczerpującym każdego piechura działaniem słońca. Nagle kraina drzew urwała się otwierając przed nami szeroką, łagodną polanę z krzyżem w jej centralnej części i szeroką panoramą dokoła. Zdobyliśmy Jałowiec.
Głównym punktem naszych obserwacji z miejsca stała się oczywiście Beskidzka Królowa, prezentująca się stąd z innej, nieco „bocznej” perspektywy. Jednak sednem urody jałowieckich widoków stało się, w moich oczach, bogactwo wielu innych, czasem całkiem odległych, wzniesień. Mogliśmy przyjrzeć się szczytom zarówno Beskidu Żywieckiego, jak i Śląskiego a identyfikację Mędralowej, Skrzycznego, czy Baraniej Góry ułatwiała umieszczona na Jałowcu tablica ze schematem roztaczającej się stąd panoramy.
Odpocząwszy rozpoczęliśmy marsz w kierunku południowym, w stronę kolejnego celu wyprawy Mędralowej. Szybko okazało się, że kolejne atrakcje tego dnia pojawiły się bardzo szybko. Schodząc ścieżką wśród łąk Hali Trzebuńskiej ujrzeliśmy kilka niewyraźnych, jakby nieśmiało wychylających się zza grzbietu Babiej, szczytów. Ich stożkowate, trójkątne kształty nie dały się z niczym pomylić. To były Tatry!
Nacieszywszy oczy tym skromnym, ale jakże pięknym widokiem maszerowaliśmy raźno dalej przez lesiste ścieżki Czerniawy Suchej na Przełęcz Klekociny a następnie na Halę Kamińskiego położoną w górnej części masywu Magurki. Tu także chwilę wypoczęliśmy, gdyż krajobraz wymagał odrobiny kontemplacji i zachwytu. Tak odległa jeszcze niedawno Babia znajdowała się w tej chwili już całkiem blisko. Jałowiec z kolei zostawał coraz bardziej za nami, choć wciąż znakomicie widoczny. 10--ngg0dyn-450x338x100-00f0w010c010r110f110r010t010
Rozpoczął się marsz w kierunku ostatniej góry, która czekała tego dnia na nasze odwiedziny. Sprawnie pokonując leśne trakty doszliśmy wkrótce do granic, wzdłuż której musieliśmy jeszcze podejść kilkanaście minut. Wreszcie stanęliśmy na szerokim, bezleśnym szczycie Mędralowej.
Stąd mogliśmy podziwiać piękną panoramę na potężny kawał drogi, którą już mieliśmy w nogach. Widzieliśmy Magurkę, widzieliśmy także Jałowiec i jego Pasmo. Niektórym pewnie trudno było uwierzyć, że tyle już przeszliśmy. Gdzieś w oddali natomiast uśmiechały się do nas łagodne i niewysokie pagórki Beskidu Małego. Całość, w połączeniu z oświetleniem właściwym dla popołudniowej pory, tworzyła prześliczną kompozycję, my jednak musieliśmy ruszać w stronę Zawoi.
Z lekkim żalem opuściliśmy więc gościnne łąki Mędralowej i posuwając się z powrotem wzdłuż granicy przekroczyliśmy obie Przełęcze Jałowieckie kierując się przez Halę Czarnego na żółty szlak, którym z kolei zeszliśmy do Składów, jednego z najbardziej na południe wysuniętych zawojskich przysiółków. Tu zakończył się górski odcinek pierwszej całodniowej wycieczki na tym turnusie. Pozostało już tylko doczłapać się do ośrodka.
autor: Maciek vel Grabarzek

 



Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close