kolonie Filip (pseudonim „Toudi vel Władek”)
Pozytywna energia i radość z życia w nadmiarze, wygrał z lękiem wysokości, chwilami brakuje mu nieco pewności siebie. Bystry, inteligentny, ruchliwy, ciężko mu usiedzieć w miejscu. Zabawny, pomysłowy, wrażliwy. Mały człowiek o wielkim serduszku. Niekiedy potrzebuje tłumacza, aby go zrozumiano. Lubi być w centrum uwagi. Przesympatyczny.
popaprane dokonania górskie:
TATRY
wejścia letnie:
rok 2007: Rusinowa Polana, Małołączniak, Świstówka-Czarny Staw pod Rysami, Wołowiec, Starorobociański Wierch-Trzydniowiański Wierch, Ciemniak; rok 2008: Gęsia Szyja-Hala Gąsienicowa, Szpiglasowy Wierch, Jakubina; rok 2009: Bystra Ławka, Kościelec, Sławkowski Szczyt, Rysy, Banówka-Salatyn; rok 2010: Krzyżne-Granaty, Wielki Kopieniec, Koprowy Szczyt, Kościelec, Świnica, Kozi Wierch-Piątka, Rohacze; rok 2011: Banówka-Trzy Kopy, Rohacze-Rakoń, Siwy Wierch-Pachoł, Kozia Przełęcz-Zadni Granat; rok 2012: Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem, Granaty, Kozi Wierch, Wielki Kopieniec, Świnica, Kościelec, Lodowa Przełęcz-Czerwona Ławka, Wierch Poroniec-Gęsia Szyja.; rok 2014: Jagnięcy Szczyt – Przełęcz pod Kopą Bielską; rok 2017: Przełęcz pod Kopą Bielską-Jagnięcy Szczyt.
wejścia jesienne:
rok 2011: Świnica-Zawrat, Czerwone Wierchy.
wejścia zimowe:
rok 2009: Wołowiec, Ciemniak, Kondracka Kopa, Beskid; rok 2010: Czarny Staw Gąsienicowy, Wielki Kopieniec-Nosal, Hala Stoły, Wołowiec; rok 2011: Gęsia Szyja, Szeroki Żleb Kozi, Wielki Kopieniec, Beskid, Kozi Wierch; rok 2012: Wielki Kopieniec-Nosal, Rusinowa Polana-Gęsia Szyja, Kasprowy Wierch, Wołowiec; rok 2016: Kasprowy Wierch; rok 2017: Skrajny Litworowy Żleb.
KARKONOSZE
wejścia letnie:
rok 2008: Słonecznik-Odrodzenie, Śnieżka; rok 2010: Mały Staw-Śnieżka, Góry Izerskie, Góry Sokole.
BESKIDY
wejścia letnie:
rok 2009: Babia Góra-Pilsko.
PIENINY
wejścia zimowe:
rok 2008: Trzy Korony.
dokonania rowerowe:
1551 km 18 wycieczek (PRZEJECHAŁ JEDNEGO DNIA 214 km NA ROWERZE GÓRSKIM!!!)
„… znienawidziłem po tym podejściu Czarny Staw, ponieważ było okropnie stromo oraz upał tak nam parzył głowy, że powoli nie wyrabiałem. Za to polubiłem Czarny Staw po tym, jak zamoczyłem sobie czapkę w lodowatej wodzie i wsadziłem sobie ją na głowę 🙂 …
Zawsze myślałem, że łańcuchy są pod samym szczytem i że trwają około 15 minut, ale się okazało, że zaczynają się w połowie drogi i że wspinaczka przy ich użyciu trwa ponad godzinę albo więcej, jeśli się stoi w korku, i to mnie bardzo przeraziło… z moim lękiem przed ekspozycją nic dziwnego …”
Toudi
fragment z górskiej wyprawy letniej na Rysy w 2009 roku

 



Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close